Falenica – podejście drugie

_MG_0503Kolejny start w Falenicy. Po pierwszym podejściu, które okazało się srogą lekcją pokory, miałem niezłego stresa przed tym biegiem. Powiedziałem sobie jednak, że tym razem choćby na czworaka, ale do mety dotrę. Mimo stresu i respektu przed startem, zapisałem się tak jak poprzednim razem na 3 kółka i to te szybkie czyli na czas poniżej 48 minut. Od samego zapisu nie sądziłem, że może mi się udać osiągnąć taki czas, ale wiedziałem, że łatwiej będzie się biegło mając kogo gonić. W najśmielszych marzeniach chciałem złamać 50 minut. To był cel, który i tak wydawało mi się mocno abstrakcyjny po ostatnich falenickich doświadczeniach.

Na miejscu okazało się, że z naszej grupy „Biegam na Tarchominie” było jeszcze kilka osób. Prócz Kuby, który z zapałem zapisuję się ciągle na jedno kółko i próbuje złamać 14 minut, reszta biegła pełne 3 koła. Pogoda na szczęścia okazała się łaskawa i nie wiało tak jak dzień wcześniej, bo przy takich podmuchach biegłoby się bardzo ciężko. Było dość chłodno, ale to dobrze, bo w czasie biegu ta temperatura okazała się idealna. Moje założenia biegowe były odmienne niż kolegów. Kuba jak już wspomniałem miał łamać 14 minut na jednym kółku, Kamil startujący ze mną w strefie poprawić falenicką życiówkę, pozostali też mieli chrapkę na poprawienie swoich czasów, a ja? Ja też chciałem się poprawić w stosunku do poprzedniego startu… chciałem ukończyć pełne 3 kółka. Tuż przed startem Kamil powiedział mi żebym nie wystartował za ostro… wziąłem sobie to do serca i ruszyłem spokojnie bez szaleńczego wyprzedzania każdego kogo widzę. Niestety ta taktyka miała jeden minus… wpakowałem się w lekki tłum. Na szczęście udało mi się z niego uciec na zbiegu. Postanowiłem nadrobić trochę czasu i na pełnej prędkości pobiegłem bokiem trasy, między drzewami. W ten sposób wyprzedziłem sporo osób i uwolniłem się ze ścisku. Potem szło wszystko bardzo podobnie jak podczas pierwszej falenickiej eskapady. Do góry ciężko, a potem lekko w dół. Cały dystans biegłem z przekonaniem, że mam słabe tempo, bo nie przyspieszałem znacznie na zbiegach tylko zbiegałem bardzo delikatnie by mieć więcej czasu na regenerację przed kolejnym podbiegiem. taktyka ta okazała się chyba niezła, bo nie czułem ani razu całkowitego braku energii. Pierwsze kółko zleciało bardzo przyjemnie, potem drugie nie było gorsze i choć czułem po nim dość mocno trudy biegu to nie zamierzałem popełnić tego błędu co poprzednio. Motywowany przez, stojącego koło mety, Kubę i pamiętający słowa Kamila, który poprzednim razem, dziwiąc się, że odpuściłem, mówił że ostatnie kółko jest najłatwiejsze i powinienem biec dalej… pobiegłem. Okazało się, że Kamil miał rację… ostatnie kółko szło nadzwyczaj lekko. Może dlatego że uczepiłem się jednego biegacza, który miał idealne dla mnie tempo i biegłem za nim. Czasami go wyprzedzałem, potem on mnie i tak wspólnie zbliżaliśmy się do mety.

Na mecie, gdy zatrzymałem Endomondo nie dowierzałem. Okazało się, że stoper zatrzymał się na czasie 47:20 (oficjalnie zmierzony czas wynosił 47:23). Nie dość, że udało mi się ukończyć całe 3 kółka to jeszcze zmieściłem się w czasie, na który się zapisałem. Przyznam, że duma mnie rozpierała i do tej pory rozpiera. Ogólnie dla naszej grupy zawody były udane, bo z tego co wiem to Kamil poprawił swój wynik, inni chyba też. Kuba pobiegł trochę wolniej niż ostatnim razem, ale zajął bardzo wysokie siódme miejsce z czasem 14:09. Teraz już z niecierpliwością czekam na kolejne falenickie biegi, które planowane są na 25 stycznia 2014.

Zapraszam do galerii z wydarzenia zamieszczonej na Facebook’u

2 odpowiedzi do “Falenica – podejście drugie”

  1. Bardzo dobry czas, gratuluję! Ja na 2km utknąłem w korku i straciłem ponad 10s do swojego najlepszego czasu. Większość osób ma już zaliczone 3 biegi, liczę na to, że 25 stycznia będa luzy na trasie i 14min pęknie z hukiem ;). A co z Otwockiem? Biegniesz?

    1. Dzięki… w Otwocku chętnie bym pobiegł, w końcu to moje miasto, ale nie wiem czy to dobry pomysł przed niedzielą… Bielany i Chomiczówka mogą słabo pójść po zajechaniu się dzień wcześniej na otwockich górkach.

Dodaj komentarz